Followers

Wednesday, April 16, 2014

Outfit #58 - I know and I hear all!



I mnie dopadła przedświąteczna gorączka. Bieganie, zakupy, załatwianie spraw, które odkładałam na wieczne jutro. Czuję, że nadchodzą dni pełne relaksu w gronie rodziny i przyjaciół, ale wcześniej jest tyle rzeczy do zrobienia "już i teraz". Lubię ten okres. Trochę szalony, pozbawiony monotonii, przyprawiony odrobiną oczekiwania i ostrą muzyką, która wyznacza mój rytm, gdy pędzę załatwić kolejne sprawy.

Właśnie w takie chwile najchętniej wybieram zestawienia najprostsze. Łączę ubrania całkowicie odruchowo, nie myśląc o tym co z czym pasuje, a szukając tego co ciepłe i wygodne (choć wiem, że na ten luksus mogę sobie pozwolić tylko dzięki doskonałej znajomości swojej garderoby). Wybieram współczesny grunge, najwygodniejszy, trochę niechlujny, trochę rockowy, ale nadal "mój". Do legginsów w wielbione przeze mnie paski dobieram ogromny sweter. Z bliska sprawia wrażenie spryskanego złoto-srebrną farbą. Dzięki temu drobiazgowi pokochałam go kilka lat temu i do tej pory gości na mojej liście ulubieńców. Na wierzch narzucam wiosenną kurtkę o militarnym kroju. Dokładam dodatki - rękawiczki z ćwiekami, ukochaną czapę, którą pieszczotliwie nazywam czasem "menelką" i buty na zabójczo wysokim, lecz stabilnym, koturnie.

I pędzę dalej. Jeszcze jest tyle do zrobienia!










Sweater: Bershka
Leggings: New Yorker
Jacket: H&M
Sunglasses: New Yorker
Shoes: Centro
Cap: DIY
Necklace: no name
Gloves: Claire's



Tuesday, April 8, 2014

Outfit #57 - Never say die!



Never say die. Just it. You've got one life. It's so fascinating, how to let you it to be.

My favourite mix - leggings, long shirt (three layers: short fit, long tulle, shorter cotton), faux-leather jacket, heels, and a lot of studs.

And although I know that not outfit defined my capabilities, but it what I have in my head - I feel, that looking like this, I can rock this world. Who's going with me?!

Krótko - nigdy się nie poddawaj. Życie jest jedno, na tyle fascynujące, na ile mu pozwolisz.

Mój ulubiony prosty zestaw - legginsy, długa bluzka (trzy warstwy: dopasowana krótka, długa tiulowa i krótsza bawełniana), kurtka ze sztucznej skóry, szpilki i duuużo ćwieków.

I choć wiem, że to nie strój definiuje moje możliwości, a to co jest w głowie - to w takim zestawie czuję, że mogę podbić świat. Kto idzie ze mną?!














Jacket: Orsay
Shirt: Zara
Leggings: Orsay
Shoes: Deichmann
Rings: plains - H&M, scorpion - gift
Earring: Restyle.pl
Bag: Deichmann
Collar: souvenir from Jarocin, polish punk/rock festival

Saturday, April 5, 2014

Review #13 - Wristwatch from Bornprettystore

Apparently the happy know no hours... I could tell that's true, but I am the one that lives against the time. Not literally - in my casket always lacked wristwatches. But recently Bornprettystore has surprised me and offered one of women'swatches for review. I had to take their offer, especcially that they have model I was dreaming about for a long time (but always I had more important expenses). Today I'm inviting you to read a short review of a wristwatch choosen by me. Did I like it? Check out!

Ponoć szczęśliwi czasu nie liczą... Mogłabym stwierdzić, że coś w tym przysłowiu jest, gdyby nie fakt, że należę do ludzi żyjących z zegarkiem w ręku. Nie dosłownie, gdyż w mojej szkatułce zawsze zegarków na rękę brakowało. Jakie więc było moje zdziwienie, gdy niedawno Bornprettystore zaproponowało mi wybór jednego modelu do recenzji. Musiałam skorzystać, szczególnie gdy odkryłam, że mają w ofercie model, o którym marzyłam od dawna (a wiadomo jak to jest - zawsze człowiek znajdzie ważniejsze wydatki). Dziś więc zapraszam Was na notkę poświęconą wybranemu przeze mnie modelowi - czy się sprawdził?


Wristwatch was sent to Poland from China - I was waiting for the parcel for about two weeks, which is not specially long. It was packed in a beautiful, colorful box - I don't know if it was on purpose or not, but the package beautifuly matched with the content.

Zegarek szedł do Polski z Chin - czekałam trochę ponad dwa tygodnie, co nie jest czasem niezwykle długim. Zapakowany był w śliczny kolorowy kartonik - nie wiem czy to zabieg celowy, czy przypadek, ale opakowanie ładnie komponowało się z zawartością.



First impression - what's that smell?! Wristwatch after unpacking didn't smell nice. But after a few minutes it dissipated and I could wear it not worring about my nose.

Wristwatch in real looks like at the photos on the shop's website - it's great. Belt is long enough to wrap it three times around your wrist. It lays down softly, but it isn't too delicate (I don't worry that it will be broken when I pull). The only drawback – there are too few holes. But I have really slim wrist and often have this problem. Besides, I've resolved it easy: hooked up with stud and it works!

Pierwsze wrażenie - co tak śmierdzi?! Zegarek po wyjęciu z opakowania nie pachniał zbyt przyjemnie. Na szczęście po kilku minutach zapach się ulotnił i mogłam go nosić bez obaw o zmysł powonienia.

Wygląd zegarka nie odbiega od zdjęć na stronie sklepu - powiedziałabym nawet, że na żywo jest ładniejszy. Pasek jest na tyle długi, że owijam sobie nim rękę trzykrotnie. Układa się miękko, ale nie jest na tyle delikatny, bym musiała się obawiać o zerwanie. Jedyny mankament - brakuje mi dziurek. Mam jednak niezwykle szczupłe nadgarstki i ten problem dotyka mnie za każdym razem. Myślę więc, że nie będzie dotyczył każdego. Poza tym - radzę sobie z nim w prosty sposób - zamiast o dziurkę zahaczam o ćwieka. I się trzyma!


Clock face is elegant and simple. Glass looks strong, knob works smoothly. Generally I can tell that the wristwatch is really well made. Studs are stuck in imitation leather, so they don't hurt your skin on inner side. I was a bit worried that they'll fall off, but after trying remove any, I can tell that they're very solid. What's important: wristwatch doesn't stain the skin.

Tarcza jest jednolita, elegancka. Szkiełko wydaje się mocne, pokrętło obsługuje się łatwo. Ogólnie mogę stwierdzić, że zegarek został bardzo dobrze wykonany. Ćwieki na pasku wbite są w skórkę - nie widać ich z drugiej strony, więc nie ranią ręki. Trochę się bałam, że będą odpadać, ale po próbie wydłubania jednego stwierdzam, że trzymają się mocno. Co ważne, zegarek nie barwi skóry.



Huge benefit of this model is the opportunity to make many combinations. Besides traditional way to wear it around your wrist, you can try to wrap it around your bag. You can also move the clock face on the belt and you're able to „design” wearing in such a way, that the buckle is on the same side that the clock face (personaly, I like it, because the buckle is simple and pretty) or hidden on the other side of your hand. There are many options and the only limit is our imagination!

Dużą zaletą modelu jest możliwość kombinacji. Oprócz tradycyjnego noszenia zegarka na ręce, możemy kombinować na przykład z opleceniem go wokół torebki. Tarczę można do woli przesuwać po pasku, więc możemy "zaprojektować" noszenie tak, by klamra wypadała z tej samej strony co tarcza (co osobiście lubię, bo klamerka też jest prosta i ładna) lub ukryć ją po drugiej stronie ręki. Opcji jest wiele, ogranicza nas głównie wyobraźnia!



Summarazing: I'm really glad! The quality of Chinese products isn't always the best, but  Bornprettystore doesn't sell us a dud. Ommiting stink after unpacking, I didn't find any defects. Price isn't too high: actually about 7 euro (it's a sale, earlier it costed  about 10 euro). What's more – I've got 10% off code for you! You can find my wirstwatch  HERE. Other bracelet watches - HERE

I sincearly recommend this product. It will complete military and rock outfits very nicely!

Bornprettystorre, thank you! <3

Podsumowując - jestem bardzo zadowolona z tego produktu. Z jakością chińskich produktów bywa różnie, Bornprettystore jednak nie wciska nam bubla. Pomijając smrodek tuż po wyjęciu z opakowania, wad nie odnotowałam. Cena także nie należy do wygórowanych - w zależności od kursu euro ok. 30 zł (aktualnie jest na przecenie z ok 45 zł). Co więcej - mam dla Was bon zniżkowy na produkty Bornprettystore, więc wyjdzie jeszcze taniej. Ten model znajdziecie TUTAJ. Inne zegarki na bransoletach/paskach - TUTAJ.

Szczerze polecam. Fajnie uzupełni militarne lub rockowe stylizacje!

Dziękuję, Bornprettystore! <3






Thursday, April 3, 2014

Outfit #56 - I know you think I'm crazy



I try to recall when I was wearing white shirt recently... And I don't remeber. I never liked it...

...but when I went  to Moodo to spend money I won at Fashionwall contest and I saw this shirt - I decided that I need it! I really like how it looks at me. I don't like classical elegant style, so I mixed it with slim treggings  and green jacket to get casual, maybe little military style.

Like always, really important are accessories. Necklace from Monopolka and wristwatch I get from Bornprettystore (in next post you will see review!). Shoes was my big love when I saw them years ago in Deichmann. First what I thought: "Are they ugly or beautiful?". Always when I'm thinking like this about shoes - I buy them. I'm crazy about strange shoes! :D And comfortable, of course.

What do you think about this outfit?

Próbuję sobie przypomnieć kiedy ostatnio nosiłam białą koszulę... I nie mam pojęcia. Jakoś nigdy ich nie lubiłam...

...do teraz. Gdy wybrałam się do Moodo by wydać bon, który wygrałam w konkursie na Fashionwall - biała oversize'owa koszula jako pierwsza wpadła mi w oko. Spodobał mi się fason, materiał i prostota. Musiałam ją mieć! Poza tym - w tym roku bronię inżyniera, więc od pewnego czasu panikowałam, że trzeba będzie znaleźć koszulę. Problem mam z głowy, uf. 

Nie jestem fanką klasycznej elegancji (na sobie), więc postawiłam na zestaw na luzie. Szeroka koszula połączona z wąskimi tregginsami i wielką zieloną kurtką stworzyła wrażenie komfortu, z domieszką elegancji. Ze względu na kolory i dobór dodatków, powiedziałabym, że doprawione stylem militarnym.

Właśnie, dodatki! Jak zawsze niezwykle istotne. Pierwsze skrzypce gra naszyjnik z Monopolki. Następnie: zegarek z Bornprettystore (recenzję przeczytacie w następnej notce!). I buty. Gdy wypatrzyłam je kilka lat temu w Deichmannie, nie mogłam się zdecydować czy są cudowne czy okropne. W moim przypadku takie rozważania zawsze kończą się zakupem, bo ubóstwiam udziwnione obuwie. Tutaj - odkryta pięta kontrastuje z oryginalnym, trochę "kopytkowym" noskiem. I co niezwykle ważne - buty są wygodne. Czego chcieć więcej?

Wygodnie, prosto, elegancko, ale też na luzie. Trochę yin, trochę yang. Kobieco, ale nie nachalnie; męsko, ale nie niechlujnie. Czyli jak zawsze po mojemu.













Shirt: Moodo
Treggings: Carry
Jacket: New Yorker
Wristwatch: BornPrettyStore
Necklace: Monopolka
Shoes: Deichmann

Tuesday, April 1, 2014

Outfit #55 - Gothic girl



This photos was made at saturday. It was crazy day - university, shopping, friends. And sun - it makes me smiling! I love to spend a time in sunlight.

Frilly dress, short blouse with asymetric zip, poncho, creepers and subtle accessories... and I am gothic girl. Love it. I leave you with photos and music - let them speak. Don't worry, lyrics aren't about me ;) - but I love this song, is perfect for sunny days.

 Nie mam dziś natchnienia. Wiosna przyszła - w końcu! Tak bardzo mnie cudownie rozleniwia. 

Zdjęcia zrobiliśmy w sobotę. Szalony dzień - studia, zakupy, przyjaciele. I słońce, które sprawiało, że nie przestawałam się uśmiechać. Uwielbiam spędzać czas w jego promieniach.

Falbaniasta sukienka, krótka bluza z asymetrycznym zamkiem, ponczo, creepersy i delikatne dodatki... i stałam się gotycką dziewczyną. Kocham to. Zostawiam Was ze zdjęciami i piosenką, którą uwielbiam... niech przemówią za mnie :) (tylko niezbyt dosłownie, tekst na szczęście mojego stanu ducha nie obrazuje ;))


photos by Weronika Achrem & Kamil Fifielski













Dress: no name
Poncho: Avanti
Blouse: Orsay
Tights: don't remember
Shoes: DeeZee.pl
Necklace: no name
Rings: heirlooms
Sunglasses: New Yorker