Wednesday, January 21, 2015

Outfit #89 - Let your demons run


Wyższy poziom luzu - są takie dni, gdy moje zestawy tworzą się same. Zgodnie z zasadą "co z szafy wypadnie" (lub w wersji mniej ekstremalnej: "co w ręce wpadnie"). Jest to opcja wyjątkowo praktyczna, gdy życie przyspiesza (a u mnie ostatnio nabrało wręcz prędkości ekstremalnej), a poranny mrok zniechęca do strojenia. Wstawanie o piątej rano, by dowlec się na uczelnię - brr, nigdy tego nie polubię.

Gdybym miała znaleźć jedno słowo, którym opisałabym ten zestaw byłby to: gotycki menel. Dobra, to są dwa słowa. Choć na ogół preferuję zestawy z domieszką wampirzej elegancji, od czasu do czasu lubię zdecydować się na kompletny luz i mrok. Właściwie wszystko z tego zestawu już widzieliście: bluzka od Queen of Darkness gości u mnie od niedawna, ale szybko pnie się w górę w rankingu ubrań ulubionych (ten wielki golf jest wyjątkowo kobiecy, a fason oversize spełnia wszystkie moje wymogi), natomiast legginsy od RockZone.pl ciągle stanowią swoistą zagadkę - zachwycam się ich pięknem, jednocześnie szukając połączeń, które mnie zadowolą. Buty - najwygodniejsze jakie mam w swojej szafie. Bo choć kocham obcasy, to czasem nogi proszą o święty spokój.

Co myślicie o tym zestawieniu? Pozwalacie sobie czasem na kompletny luz czy jednak elegancja ponad wszystko?

rockzone leggings

Friday, January 16, 2015

Review #23 - Flip-flop 02 nail polish

Od jakiegoś czasu testuję dla Was lakiery od AllePaznokcie - stopniowo sprawdzam ich jakość, wytrzymałość i oceniam ogólne wrażenia. Dotychczas wszystkie dostawały bardzo pozytywne noty. Dziś pora na kolejny lakier - czy powtórzy sukces poprzedników?

FLIP FLOP KAMELEON 02

Monday, January 12, 2015

Outfit #88 - Wicked game


Czerń i srebro. Dodatki, które podkręcają styl. Szczegóły, bo w nich tkwi diabeł.
Z pazurem. Bo życie jest za krótkie na nudne zestawy.
Rockowo&minimalistycznie. Bo życie jest zbyt fajne, by pół dnia spędzać przed szafą.

Black and silver. Accesories that boost the style. Details, because of the devil is in them.
With an edge. Cause life is too short to wear boring outfits.
Rock&minimalism. Because life is too short to spend all day in front of the wardrobe.

all photos by Ociec
nu goth style

Tuesday, January 6, 2015

Outfit #87 - Pure morning



Nikogo chyba nie zdziwi, gdy powiem, że jednym z moich ulubionych połączeń kolorystycznych jest biel i czerń - zestawy bazujące na tym klasycznym kontraście pojawiały się tutaj wielokrotnie. Gdy więc zobaczyłam, że na Lookbook'u trwa konkurs na czarno-biały zestaw - wiedziałam, że nie mogę sobie odpuścić... Zdjęcia zaplanowałam na dzisiaj, zestawem się nie martwiłam...

Jakie było moje zdziwienie, gdy rano otwierając szafę stwierdziłam, że to jeden z tych dni gdy rozpaczliwie krzyczę "nie mam się w co ubrać!". Tak, zdarza się. Konkursu jednak nie chciałam odpuszczać - nie chodzi o wygrywanie, a o frajdę z próbowania. Kolejny problem się pojawił, gdy dotarło do mnie, że biała koszula (na którą miałam pomysł) właśnie kręci się... w pralce. A zegar tykał - piękna pogoda nie trwa wiecznie, szczególnie w styczniu.

Ostatecznie - postawiłam na zestaw codzienny. Taki, w którym mogę biegać, latać, skakać i załatwiać milion spraw. W sumie odpowiedni na dziś, bo choć mamy ponoć wolne, to ja od rana pracuję - nie czysto zawodowo, ale jednak blogowanie, pisanie, programowanie i spraw na mieście załatwianie - to też swego rodzaju praca. Połączyłam więc wygodne buciory, legginsy, t-shirt, narzutkę w paski, a na wierzch - pelerynę z Queen of Darkness. Dobra, trochę ściema - gdybym miała tak lecieć teraz na zakupy to bym umarła z zimna. Ale mimo wszystko peleryna mnie zaskoczyła - choć jest cienka i niepozorna to ładnie grzeje w plecy. Wystarczyłby mi sweter pod nią bym już nie musiała narzekać na temperaturę.

Nawet jestem zadowolona z tego co mi wyszło - ot, taki wampir codzienny. A przecież oto w tym blogu chodzi, bym się nie przebierała, tylko zestawy dla mnie typowe pokazywała.

Na koniec - wiadomo, konkurs to konkurs. Jakby komuś się spodobało i chciało kliknąć HYPE (na samym dole) - byłoby mi miło :)

all photos by Ociec
queen of darkness poncho

Sunday, January 4, 2015

2014 - it was great year!

Niektórzy piszą postanowienia noworoczne. Ja - podsumowania. Zdecydowanie bardziej motywuje mnie patrzenie wstecz, odnotowywanie tego co się udało i planowanie, że w tym roku zrobię jeszcze więcej niż wymyślanie rzeczy, o których za tydzień nie będę pamiętać. Próbowałam wielokrotnie - i takie wnioski wyciągnęłam.

Podsumowanie dotyczące wszystkich swoich sukcesów zrobiłam na Rozkoszach Umysłu - swoim oficjalnym blogu, na którym o wiele więcej gadam. LINK dla zainteresowanych. Tutaj, ponieważ jest to blog skupiający się na ciuchach - robię podsumowanie... stylizacyjne, jakżeby inaczej! 

Gdy zaczęłam dzisiaj zbierać te zdjęcia nie chciało mi się wierzyć, że aż tyle notek "ciuchowych" udało mi się przygotować... A i tak czuję ciągły niedosyt. 42 stylizacje! Niektóre były lepsze, inne gorsze. Czasem zdjęcia trafiały się z "przypadku", innym razem zdolności fotografa przewyższały mój stylizacyjny szał. Bywało różnie, na pewne posty patrzę z łezką wzruszenia w oku, na inne - z łzami rozpaczy, że nie przyłożyłam się bardziej. Ale nie żałuję żadnego! Który zestaw jest Waszym ulubionym?

Dziękuję Wam, że byliście tu ze mną przez cały ten rok - komentowaliście, obserwowaliście, kibicowaliście. Ten blog, będący dość szalonym pomysłem, okazał się jednym z fajniejszych zajęć jakich się podjęłam. Dał mi nowe znajomości, nowe doświadczenia, nawet różne okazje do rozwoju zawodowego. Dziękuję za każdą chwilę, którą spędziliście tutaj. W 2015. obiecuję Wam jeszcze więcej dawać z siebie! Lubię to swoje miejsce w sieci, a co. Ponadto dziękuję wszystkim fotografom, z którymi miałam przyjemność współpracować - czym byłby bowiem blog ciuchowy bez zdjęć? ;) Dziękuję (kolejność przypadkowa): Weronice Achrem, Weronice Szczepańskiej, Pawłowi Kryzie, Necronaut, Perfectamente Photography, Izie Budzyńskiej, Klaudii Woźniak, Agacie Bączkiewicz, Patrycji Artowicz, Sylwii Silvo Pisarczyk oraz mojemu tacie, który odkrył co znaczy mieszkać z blogerką (i do czego służą poszczególne opcje w lustrzance).




Monday, December 29, 2014

Outfit #86 - Prototype


I'm the pro.. I'm the pro.. I'm the pro 
I'm the pro.. I'm the pro.. I'm the pro
I'm the prototype

Kolejny zwariowany dzień, kolejna spontaniczna sesja zdjęciowa. Pędząc do Poznania na spotkanie Ruchu Projektantów Gier - a co za tym idzie - wykład otwarty z DirectX, poczułam nagłą potrzebę zagospodarowania czasu wolnego co do minuty. Jak zawsze - ludzie okazali się niezawodni: kawa z przyjaciółką była smaczna, a spotkanie z Pawłem: przemiłe. I w biegu. Poniższe zdjęcia powstały w niecałe pół godziny. Wszystkie w nowym przejściu podziemnym, niedaleko dworca. Od dłuższego czasu zachwycam się tamtejszym oświetleniem i prostą, industrialną formą korytarza. Niby nic, ale cieszy moje oko lubujące się w betonie (choć materiał ten nigdy nie wygra z pięknem natury). Miejsce okazało się doskonałym tłem dla mojego zestawu - nieskomplikowanego, dziennego, bazującego na legginsach z efektem starej skóry, koszuli w paski i moim ukochanym kożuszku. Pozowałam pod genialnymi kamerami (smaczki, wszędzie smaczki) w rytm.... muzyki na żywo. Granej na skrzypcach. Tak sobie wyobrażam wampiry w XXI wieku, tak uwielbiam je przedstawiać w literaturze: przemierzające mroczne podziemia, w rytm melodii płaczących i romantycznych, płaczące nad pięknem i jednoczesną brzydotą dzisiejszego świata, czerpiące garściami z elektronicznej magii i dumające nad pięknymi kadrami. I ciągle nie wierzę w to co Paweł wyczynia z aparatem. Zresztą - sami popatrzcie!

all photos by Paweł "Vortex" Kryza

Wednesday, December 24, 2014

Outfit #85 - Merry Christmas!


Z okazji Świąt Bożego Narodzenia
Wszystkim obchodzącym ten dzień chciałabym życzyć
zdrowia, szczęścia i pogody ducha! Niech chwile spędzone 
w gronie najbliższych będą najpiękniejszymi chwilami w tym roku,
a uśmiech nieustannie gości na twarzach, zgodnie ze starą dobrą zasadą: uśmiechaj się póki masz jeszcze zęby!

Dodatkowo wszystkim blogerkom modowym, 
życzę prezentów, dzięki którym Wasza szafa będzie pękać w szwach:
pięknych sukni, wspaniałych bluzek i niebiańskich spodni... Prezentów wyjątkowych,
ot, takich ciuchowych ;)


Saturday, December 20, 2014

Outfit #84 - Madness


Urok mroku, ciężkość glanów, lekkość oversize'u.

 Codzienna prostota.
Jakiś rodzaj szaleństwa...

Charm of darkness, heaviness of shoes, lightness of an oversize.

Casual. Everyday.

Some kind of madness...


Wednesday, December 17, 2014

LBA - nomination from CyanHeart



Znowu dostałam nominację do LBA - Liebster Blog Award. Jest to zabawa, która trwa od lat wśród blogerów. Zasady są proste: nominowany bloger odpowiada na jedenaście postawionych mu pytań. Następnie nominuje jedenastu kolejnych blogerów i... zadaje im jedenaście pytań. I w tym miejscu następuje sprzężenie zwrotne ;)

Tym razem za nominację dziękuję Cyan Heart <3 Ponieważ w LBA brałam udział już kilka razy, dziś ograniczę się tylko do odpowiedzi na pytania. Miłej lektury!



1. Czy piszesz lub pisałaś pamiętnik?
Poniekąd... Kiedyś, dawno temu, miałam ukochany notes, w którym zapisywałam wydarzenia. Była to więc forma pamiętnika, ale prowadzona bardzo nieregularnie, gdy chciałam zanotować coś, co wydawało mi się tak niesamowite, że aż nierealne. Ale to było dawno - teraz mnie to nie bawi.

2. Jakie filmy lubisz oglądać?
Dobre! Ciężko powiedzieć jednoznacznie, bo jeśli film mnie wciągnie, to gatunek się nie liczy. W ciemno natomiast siadam do wszelkich mrocznych thrillerów psychologicznych, horrorów akcji z seksowną laską w roli głównej, komedii romantycznych, o których krążą recenzje ze słowem "ciepła" (nienawidzę chamskiego i prostackiego humoru), skandynawskich kryminałów, filmów o wampirach (takie hobby) - gdy widzę te "gatunki", zwykle się nie zawodzę. Ale oglądam wszystko. 

Monday, December 15, 2014

Outfit #83 - The Funeral of Hearts




Czerń z domieszką bieli - dwa kolory, których połączenie kocham bezgranicznie; skoro śnieg nie chce przyjść, to niech barwa jego na ubraniach gości.

Futrzana czapa i legginsy z siateczką - by powaga nie zdominowała tego przedświątecznego okresu, a zestaw grał kontrastami.

Peleryna i ciężkie buty - bo lubię włóczyć się we mgle i myśleć, że jestem tajemniczą dekadentką (może pisarką i kochanką Baudelaire'a?) przemierzającą XIX-wieczny świat.

I odrobina biżuterii - bo jak to tak, bez niej? 

Zdjęcia autorstwa genialnej Perfectamente Photography.

Tuesday, December 9, 2014

Review #22 - Garter from Factory of Nightmares

Życie pracoholika: człowiek ciągle coś robi, a i tak sterta zaległości rośnie. Szczególnie zimą, gdy jedyne o czym się myśli to głębokie zakopanie w łóżeczku. Przynajmniej tak na mnie działają ponure dni.

Ale! Dzisiaj... wyszło słońce. A ja w ciągu kilku godzin nadrobiłam to, z czym męczyłam się od tygodnia. Meteopatia to czyste zło. I skoro już o 11. znalazłam chwilę by wylądować tutaj i dla Was coś napisać... pomyślałam, że dawno nie było żadnej opinii o produkcie. Okazja do pisania podwójna: po długiej nieobecności na rynku, Dream Catchers powraca pod nową nazwą - Factory of Nightmares. A skoro w mojej szufladzie leży jeszcze jedna nieopisana podwiązka... Pora wziąć się do roboty! Tak, dobrze widzicie: zdjęcia robiłam w wakacje. Ale tekst - świeżutki i pachnący!


Panie i Panowie, wampiry i wilkołaki, ludzie i ludziska, dziś zaprezentuję Wam w zbliżeniu mój ukochany drobiazg - skórzane, ręcznie robione cudo z O-ringami! 

Załóż to cudo... na udo!

Podwiązka wykonana jest z miłej w dotyku ekoskórki. Jak widać na zdjęciach - wykonanie jest staranne. W maksymalnym zbliżeniu widać jeden drobiazg, do którego można by się przyczepić: tam gdzie skóra została podwinięta i umocowana, brzegi materiału nie zostały w żaden sposób podwinięte/podcięte. Nie wiem jednak jak wprawne trzeba mieć oko, by dostrzec to na nodze - ja ten malutki mankament zauważyłam dopiero na zdjęciach.

Monday, December 1, 2014

Outfit #82 - The Path




Nocna sesja chodziła za mną od pewnego czasu. Z dwóch powodów. Po pierwsze: chciałam spróbować czegoś nowego. Ot tak, po prostu. Drugi powód był bardziej praktyczny: dni stały się strasznie krótkie, a ja czas na zdjęcia mam głównie popołudniami. 

Okazja nadarzyła się dość szybko. Zostałam zaproszona na spotkanie autorskie do V LO w Poznaniu (słów kilka o nim na Rozkoszach Umysłu). Pociąg miałam kilka godzin wcześniej, a że wolną chwilę znalazła dla mnie Perfectamente Photography... postanowiłyśmy zadziałać! Efekty pierwszej współpracy z tą zdolną dziewczyną mogliście podziwiać w tym poście.

Ponoć te zdjęcia mają świąteczny klimat... Ja tu widzę jednak dorosłą wersję Czerwonego Kapturka. Kto grał w The Path, wie, że prawdziwy Kapturek ma mroczne serduszko... I lubi samotne spacery po zmroku. Po lesie. Po cmentarzach. Oj, lubi.

 

Wednesday, November 26, 2014

Queen of Darkness - oh my, I am Ambassador!



Jakiś czas temu dostałam... propozycję nie do odrzucenia! Do tej pory współpracowałam z różnymi firmami, na różne sposoby. Zwykle to były krótkie współprace, opierające się na szczerych recenzjach. Tym razem jednak spotkało mnie... coś większego.

Otrzymałam propozycję zostania Ambasadorką gotyckiego sklepu Queen of Darkness! Radość - niewyobrażalna. Podpisałam już umowę, czekam na pierwszą paczkę (zgadniecie które cudeńka spośród zdjęć tutaj udostępnionych sobie wybrałam? oczywiście nie ma tu wszystkich), piszę artykuły, przygotowuję się do szalonej przygody...



Sunday, November 23, 2014

Outfit #81 - Raise the devil




Nie jestem osobą cierpliwą. Umiem czekać, gdy trzeba, ale to co się dzieje wtedy w mojej głowie przypomina wielkie tornado: tysiące gnających myśli, pragnień. Ciekawość uzupełniam nerwowym przebieraniem nogami; niepewność - drżeniem rąk. 

Tuesday, November 4, 2014

Outfit #80 - I am horror writer, hell yeah!

Raz na jakiś czas trafia się taki post, jak ten - całkowicie nieplanowany, bez specjalnie pod niego robionych zdjęć, ale niosący ładunek emocjonalny. Ładunek gigantyczny - emocji pozytywnych.

Powyższe fot.: Robert Rusik; dwa ostatnie (kwadraty): z mojego Instagrama; pozostałe zdjęcia: Grzegorz Cieślewicz
Wczoraj miałam okazję gościć w Bibliotece Publicznej Miasta i Gminy w Zagórowie. Pełna relacja - wkrótce, na Rozkoszach Umysłu. Jak już będę w stanie wydusić coś więcej niż: ijaaaciękręcełoo! Bo w takim stanie aktualnie się znajduję - było bosko! Dopiero powoli próbuję wrócić do normalnej zombie-egzystencji.

Thursday, October 30, 2014

Outfit #79 - Deeper into Baskerville




Mrok, zło i... jeszcze więcej mroku - tak bym określiła ostatnią stylizację, której sfotografowania podjął się Paweł Kryza. Uroczy człowiek, który zrobił wszystko, bym uwierzyła, że ze zdjęć nic nie wyszło, a potem... bum! podesłał mi próbkę. A ja szczękę długo z ziemi zbierałam.

Jest moc! Lubię gdy zupełnie od niechcenia powstają rzeczy fantastyczne. Bo co mogę powiedzieć o tym zestawie poza tym, że to kolejny mój "look codzienny"? I że nie on miał być tego dnia sfotografowany? Bo miałam fajną bluzę, miałam bluzeczkę w groszki. Ale Paweł spojrzał i już wiedziałam - zostaję w pelerynie. Trafił w dziesiątkę.

Ponoć peleryny znowu są modne. Tak jak kapelusze. O modzie na ciężkie obuwie nie mam co wspominać, bo już od dawna nie przemija. Cóż, typowo - zima. Znowu obkupię się w sieciówkach w ubrania, które doskonale odwzorowują mój styl. Mrok - rok w rok - na pokazach w sezonie jesienno-zimowym święci triumfy. Mi w to graj.

Oczywiście, jak to u mnie, nie mogło obyć się bez elementu zaskoczenia. Tym razem w postaci ukochanych legginsów z siatkami na udach. Niby nic, a oko cieszy. 

Gdy zobaczyłam siebie na tych zdjęciach, pierwsze skojarzenie brzmiało - "Sherlock". Pierwsze skojarzenie kumpeli - "Kuba Rozpruwacz". Równie mi odpowiadające. A jakie jest Twoje skojarzenie?

Miłego oglądania!

Monday, October 20, 2014

Outfit #78 - Butterfly dance


Uwielbiam wszelkie akcje zakupowe organizowane w galeriach handlowych - weekendy zniżek, spotkania ze stylistami czy wizażystkami. Za każdym razem gdy o jakiejś usłyszę - biegnę po odpowiednią gazetę, przeglądam zniżki (w końcu jestem człowiekiem oszczędnym) i dokładnie analizuję harmonogram. A potem, oczywiście, nigdy na taką akcję nie udaje mi się dotrzeć. Bo zjazd, bo zajęcia, bo kawa z przyjaciółką...

Tym razem było inaczej - w trakcie okienka w zajęciach zawędrowałam do najbliższej poznańskiej galerii - Galerii Malta. Znudzona i przemoczona, polująca na wymarzony włochaty sweterek, który widziałam na stronie internetowej pewnej marki dwuliterowej z & w środku - i o którego istnieniu sprzedawcy nigdy nie mieli pojęcia gdy pytałam. Włóczyłam się więc bez celu, o nieludzkiej godzinie dziesiątej rano, czekając aż okienko się skończy. Szukając windy (ktoś był tak mądry, że po rozbudowie apteki najwygodniejszą windę obudował urządzeniami sprawdzającymi czy czegoś nie kradniesz - sięgniecie do przycisku z poziomu wózka stało się niewykonalne) wpakowałam się do sklepu, który zawsze omijałam z daleka, bo brzydki, niefajny, drogi i tak dalej. I bum! - wpadłam na włochaty sweterek, w wymarzonym kolorze i fasonie, w dodatku przeceniony. Marks&Spencer, od tej pory obiecuję nie narzekać na ceny i kolekcje!

Wracając jednak do tematu "akcji" - gdy już biegłam na kolejne zajęcia zaczepiła mnie przemiła pani i zachęciła do wzięcia udziału w akcji magazynu HOT Moda. Fryzjer - za darmo. Makijaż - za darmo. Porady stylistek - tak, za darmo! I, żeby było jeszcze fajniej, możliwość wygrania wypasionego auta. Oczywiście nadchodzący maraton wykładów kazał mi odmówić.



Wednesday, October 15, 2014

Review #21 - Nail polish One Colour Sand 11

Dawno nie było tutaj recenzji... Brak czasu, ale przede wszystkim - brak pomysłu na zdjęcia, uniemożliwiał mi przygotowanie dobrego posta. Szczególnie, że w kolejce do opisania wciąż czekały lakiery od AllePaznokcie. A, jak łatwo się domyślić: zrobienie znośnych zdjęć własnych dłoni dysponując jedynie lustrzanką do łatwych nie należy. W końcu jednak zebrałam się w sobie, znalazłam wolną-dłuższą chwilę - i jest, nowy post!


Dziś, moi mili, opowiem Wam krótko o lakierze piaskowym One Colour! od AllePaznokcie. Kto bardziej spostrzegawczy - dostrzegł go już w postach stylizacyjnych, choćby TUTAJ.

Sunday, October 5, 2014

Outfit #77 - Blood addiction


Przygotowania tej notki upłynęły pod hasłem: "To się nie może udać!". A jednak...

Zaczęło się od wyprawy na Poznańskie Dni Fantastyki. Okazja do stroju bardziej wampirzego niż zwykle - jest! Mission - accepted! I się zaczęło...

Najpierw - problemy z drukarką, które utrudniły mi przygotowanie konkursu "Co Ty wiesz o zabijaniu?". Potem - przymiarka nowiusieńkich spodni od RockZone.pl. Zakochałam się w nich, w gotyckich sznurowaniach, które pięknie współgrały ze wszystkimi dziurami i sznurkami od kimona. Idealne! Tylko, oczywiście "to się nie mogło udać" - przymiarka tuż przed wyjściem wykazała, że sznurek od sznurowań jest zbyt długi, by upychać go w buty; a czasu zbyt mało by go skracać i dopasowywać - i pomysł na wbicie w obcisłe gotyckie kozaczki nagle okazał się absurdalną wizją szaleńca. Na szczęście w szafie czekały niezastąpione creepersy. 

Potem - spóźniłam się na autobus. Na szczęście koleżanka po mnie wyszła i poprowadziła odpowiednią trasą - inaczej bym zapewne zabłądziła. Szczególnie w obszernych korytarzach Zamku, gdzie sala dwieście-coś okazała się być salą trzecią. 

Żeby nie było zbyt łatwo, Mój Nadworny Fotograf się rozchorował (laska, wracaj mi szybko do zdrowia! <3) i w niecnym celu zdjęciowym musiałam wykorzystać chłopaka. Poświęcił się: ja ustawiłam aparat, on cyknął kilkakrotnie, a gdy dziś zgrałam zdjęcia okazało się, że ustawienia aparatu kwiczą i płaczą... Ronią gorzkie łzy mroku i niedoświetlenia, jak ja, zastanawiając się jak focisze odratować. 

Jak więc widzicie: ten post nie mógł się udać. A jednak - wampiry się nie poddają. Złożyłam serce i kilka organów na cześć bogini Kali - i jest! Efekty - oceńcie sami, mi się podoba. 

Lecę korzystać z pierwszej leniwej niedzieli od stu (wampirzych, oczywiście) lat. I, miłego dnia Wam życzę!

Monday, September 29, 2014

Outfit #76 - My blood is poison


Gonitwa. Nikogo nie zgubić, o niczym nie zapomnieć. Dni mijają w zawrotnym tempie - jak lubię.
Ostatnio dzieje się u mnie dużo dobrego - praca, życie osobiste. Małe sukcesy, duże radości. I tylko Mort mi siedzi w głowie (tak, ten od pingwinów) ze swoim "pooodejrzaaane". Zobaczymy jak długo dobra passa potrwa.

Wracam do odzieżowego mroku - nareszcie! Jakkolwiek uwielbiam eksperymenty stylistyczne, tak ostatnio coraz bardziej zaczął mi doskwierać brak czerni totalnej w moich zestawach. I voila, oto mamy post. Znów przypominam wampira. Alleluja.

Co my tu mamy? Ach, tak, sukienka w roli głównej (znowu) i marynarka (hm, hm). Uzależniam się od funkcjonalnego minimalizmu, a tak proste połączenie sprawdza się zawsze. Tylko rajstopy wyłamują się zasadzie prostoty - bo są cieniowane.

Dodatki - minimalistyczne i bardzo designerskie. Liczy się forma - coraz częściej to moje motto. Naszyjnik - wygrany na FashionWall. Długo zastanawiałam się czy mi odpowiada - jest dziwny. Jednak "dziwność to nieodłączny element piękna"... W końcu więc - zauroczył mnie. I tylko kark boli po kilku godzinach. Ale to słodki ból.

Na ręce - zegarek. Wielka tarcza, cienki pasek, moje biżuteryjne marzenie, które nareszcie się ziściło. Na palcach - obrączki. Były już tu wiele razy. Tak jak buty, które z lubianych awansowały do kategorii ukochanych. 

I o włosach słów kilka na sam koniec. Mój prywatny "kosmetyk roku 2014"... Pudry. Żeby było weselej - z Biedronki. Trzy kolory, błyskawiczne użycie i trwałość do pierwszego mycia. Nareszcie mam tęczę na głowie - kiedy chcę i jak chcę.

Zdjęcia oczywiście autorstwa niezastąpionej Airy. Oczywiście robione w biegu, między kawą, plotkami, a kolejnymi obowiązkami. I, oczywiście, mam nadzieję, że się podobają.


Monday, September 22, 2014

Outfit #75 - Trust me, I'm an engineer!



Dziś post nietypowy - bo strój nader oficjalny. Stylizacja dokładnie sprzed tygodnia... Elegancka i formalna. Tak, dokładnie tak wyglądałam na obronie. A że miałam czekać cztery godziny - skorzystałam z okazji i umówiłam się na pamiątkowe zdjęcia z genialną Perfectamente Photography. Efekty są, jakie widać. Dla mnie bomba, ale ja się zawsze zachwycam młodymi zdolnymi ;)

Moi mili - udało się! Od tygodnia jestem dumną Panią Inżynier. Jupi, juhu, radocha i tak dalej.

Thursday, September 18, 2014

Contest with SinFashion - results!

Jakiś czas temu ogłosiłam konkurs z SinFashion...

Początkowo przeraziła mnie liczba zgłoszeń - a właściwie ich brak. Czekałam, czekałam, zegar tykał, kalendarz złowieszczo wyśmiewał mój pomysł na konkursowe zadanie... aż pojawiła się pierwsza chętna na koszulkę. I kolejna. I jeszcze jedna!

Oj tak, w końcu zasypaliście mnie zgłoszeniami. Za co serdecznie dziękuję!

Oczywiście duża liczba zgłoszeń dostarcza wielu emocji. Oprócz mojej satysfakcji, pojawił się problem... Kogo wybrać?! Skoro wszystkie pomysły są takie fajne!

W dwuosobowym jury, razem z przedstawicielem SinFashion - rozpoczęliśmy naradę. Burzliwą. Nie powiem, że siekiery latały, ale to chyba tylko dlatego, że siekierę ciężko byłoby przesłać przez fejsa... Ale mniejsza o to - w końcu decyzja zapadła, a szatańskie trąby i kuranty rozbrzmiały pieśnią złowieszczą...

Panie i panowie, czytelnicy i wariaci... Pora na wyniki! Konkurs wygrywa... MissFrankenstein! Laska ma talent - co widać na załączonym zgłoszeniu. Gratuluję! Czekaj na wiadomość ode mnie.


Raz jeszcze dziękuję za udział i liczę na to, że będziecie tu wracać (choćby z okazji kolejnych konkursów ;)).

Thursday, September 11, 2014

Outfit #74 - This is my riffle



Dni mijają jak szalone... Próbuję pogodzić wszystko i jednocześnie nie marnować ani chwili. Każdy kto się szykował do obrony chyba wie jak to jest - niby wszystko gotowe, niby człowiek ma ochotę na milion rzeczy, a jednak nerwy paraliżują przed działaniem. I zamiast pisać, tworzyć czy załatwiać zaległe sprawy - sprawdza po raz tysięczny czy praca wydrukowała się dobrze, a płyta działa bez zarzutu. Na szczęście to szaleństwo potrwa do poniedziałku - potem będę wolnym człowiekiem. Czy inżynierem - się okaże...

I z tej okazji - dziś bez gadania. Podziwiajcie zestaw (albo nie), który miałam w sobie w sobotnie popołudnie (złota zasada - trzy powody, dla których zawsze znajdę czas na wyjście z domu: przyjaciele, randka, zdjęcia). Dziękuję więc najsłodszej parze jaką znam za towarzyszenie w trakcie sesji (i owej sesji zrobienie). Zostawiam Was ze zdjęciami i dobrą muzyczką. Trzymajcie kciuki w poniedziałek!


Thursday, August 28, 2014

Outfit #73 - Storm



Świat jest mały. Zaskakujące, jak czasem bardzo. Przekonałam się o tym po raz kolejny niecałe dwa tygodnie temu - w trakcie wyborów do Miss Polski na wózku, a właściwie w trakcie przygotowań (pełną relację znajdziecie TUTAJ). Przypadła mi wtedy rola wolontariuszki. W przerwie między obowiązkami - ekipa zgarnęła mnie na krótką sesję zdjęciową - efekty możecie podziwiać na zdjęciach. Szok i niedowierzanie nastąpiły kilka dni później, gdy dowiedziałam się, że ten miły i niepozorny fotograf... to człowiek, którego prace podziwiałam od dawna. Dziś więc post, który znaczy dla mnie coś więcej. Post przedstawiający sesję, w trakcie której zupełnie przez przypadek spełniło się jedno z moich marzeń - krótka współpraca z fotografem skrywającym się pod pseudonimem Anapt. Radość? To mało powiedziane.

Monday, August 25, 2014

Contest with SinFashion!



Konkurs! Lubicie je, prawda? Kto nie lubi ;) Dziś zapraszam Was do udziału w konkursie współorganizowanym z marką SinFashion. Zasady nie są najprostsze - ale liczę na Waszą kreatywność! Jest o co walczyć!

Friday, August 22, 2014

Outfit #72 - Wings of Butterfly




Tym razem: krótko i na temat. Bez spektakularnej sesji (ostatnia rozwaliła system, teraz będzie mi ciężko samą siebie zadowolić ;)), za to ze zdjęciami zrobionymi na... ściance! Gdy w weekend byłam wolontariuszką przy okazji wyborów Miss Polski na wózku 2014, do jednego z moich obowiązków należało pilnowanie castingu do agencji modelek Butterfly. Nikogo chyba nie zdziwi, że i ja się zgłosiłam ;) A skoro foty wyszły fajnie, a zestaw, który miałam na sobie ostatnio należy do moich ulubionych - pora na notkę i o ciuchach słów kilka!


photoshop by me

Tuesday, August 19, 2014

Outfit #71 - Running up that Hill



Długo, naprawdę długo bałam się łączenia wzorów. Pełna zachwytu obserwowałam w czasopismach modelki ubrane w przeróżne wzorzyste kombinacje - i zawsze wyglądające dobrze.

W końcu się nauczyłam. Albo odważyłam, ciężko bowiem wyczuć różnice. Legginsy znajdują się w mojej szafie już od kilku miesięcy. Spodobały mi się od razu, gdy je ujrzałam - z jednej strony seksowne wstawki z siatki, z drugiej czaszki - mroczne, ale jednocześnie trochę humorystyczne. Przynajmniej tak mi się kojarzą. Nosiłam je zwykle do gładkich topów, aż nagle przypomniało mi się o pewnej bluzce... Gdy wyciągnęłam ją z szafy zrozumiałam, że mam komplet - prawie ten sam wzór w mniejszym rozmiarze. Teraz potrzebowałam tylko dużo wyczucia...

Saturday, August 9, 2014

Review #20 - Holographic nail polish from AllePaznokcie.pl

Jakiś czas temu otrzymałam możliwość wybrania sobie kilku lakierów do przetestowania od marki AllePaznokcie. Kocham długie paznokcie, a w ofercie było tyle śliczności, że nie mogłam się zdecydować - w końcu uznałam, że przetestuję lakiery najbardziej nietypowe z uwagi na styl/fakturę - w ten sposób wybór padł na lakier piaskowy, holograficzny, chromowy i kameleon. Gdy paczka dotarła - zaczęłam poddawać je solidnym testom, by móc przedstawić możliwie rzetelne opinie. Jeden lakier okazał się genialny, dwa - bardzo lubię, choć serca mi nie skradły i jeden byłby genialny, gdyby nie pewna gigantyczna wada, prawie go skreślająca... Dziś zaprezentuję jeden z nich!

 

Wednesday, August 6, 2014

Outfit #70 - Profilage

Dziś mam dla Was coś kompletnie nietypowego - stylizację bez czerni!

Jakiś czas temu w Mohito wypatrzyłam sukienkę idealną - prosty oversize we wściekle limonkowym kolorze. Rzadko mi się to zdarza, bym zakochała się w ubraniu bez pamięci - to jeden z takich przypadków. Z tej serii jest jeszcze sukienka... wściekle różowa, równie piękna, a ja głupio się do niej szczerze, gdy przechodzę obok - ciekawe jak długo wytrwam w postanowieniu oszczędzania ;). Ale wracając do tematu: żółtą sukienkę zaczęłam nosić w sposób dość oczywisty - na rockowo, z czarnymi dodatkami i ćwiekami - wygląda wtedy bombowo! Mam nadzieję, że już niedługo uda mi się to sfotografować.

Tym razem jednak... postawiłam na kolor. Dobra, przyznaję - byłam ciekawa jak to razem będzie wyglądać,  a czy jest lepsza okazja ku temu niż fotki z kuzynką? Od zawsze wiadomo, że dopiero na zdjęciach dostrzegamy zalety (a częściej - wady) naszego stroju.

Cóż jednak skłoniło mnie do tego niecnego pomysłu? ...


Tuesday, August 5, 2014

Giveaway with Rosewholesale - results!

Pora na wyniki drugiego rozdania z Rosewholesale! Tym razem szczęśliwym zwycięzcą jest...

It's time for results of second giveaway with Rosewholesale! The happy winner is...


Gratulacje! Czekaj na maila :)

Congratulation! Wait for e-mail :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...